Kobieca lekcja biznesu – 10 kobiet, które trzęsą biznesem.

Anna Flis

Coraz więcej kobiet rezygnuje z pracy w korporacji, by zacząć działać na własny rachunek. Dzięki doświadczeniu i pierwiastkowi przedsiębiorczości przejmują stery w biznesie, tworząc nową jakość na rynku. Anna Czyżewska

Anna Czyżewska


Polki są w czołówce najbardziej przedsiębiorczych kobiet w Europie, co nie znajduje odzwierciedlenia w układzie sił w radach nadzorczych spółek czy zarządach dużych firm. Dzięki większej świadomości własnego potencjału coraz częściej korzystają z możliwości rozwoju na swoich warunkach. Zmęczone korporacyjnym wyścigiem mówią „stop” i przechodzą do planu B, wdrażając swój biznesplan w życie. Jeśli mogą zarobić na pasji, sprawdzić się w roli lidera firmy i poczuć smak zawodowej niezależności, nie czekają dług z realizacją strategii. Własne przedsiębiorstwo zdecydowanie rzadziej zakładają bezrobotne kobiety, szukające nowego sposobu na życie. Spośród właścicielek firm aż dwie trzecie – w tym jedna trzecia na kierowniczych stanowiskach – zrezygnowało z etatowej pracy na rzecz swojego biznesu.

 

Pierwiastek przedsiębiorczości

Blokada awansu, brak równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, walka ze stereotypami, atmosfera niezdrowej rywalizacji, batalia o docenienie, hamowanie rozwoju przez usytuowanie w hierarchii albo wręcz przeciwnie – przejście kolejnych szczebli drabiny i osiągnięcie wszystkich założonych celów, mogą być impulsem do zawodowej rewolucji.

Według danych GUS – biorąc pod uwagę tylko pierwsze trzy kwartały 2017 r. – kobiety stanowiły 31 proc. pracujących na własny rachunek. W całym 2016 r. 32 proc., w 2015 r. – 33 proc., w 2014 r. – 32 proc., w 2013 r. – 33 proc. Daleko jeszcze do równowagi płci w świecie mistrzów przedsiębiorczości, co nie zmienia faktu, że trend się utrzymuje – kobiety nie rezygnują z wyścigu, którego stawką jest biznesowa autonomia, tym bardziej, że mają kilka asów w rękawie. 80 proc. ankietowanych pracowników płci żeńskiej zadeklarowało wykształcenie co najmniej średnie. Na takim samym poziomie jest 62 proc. mężczyzn. Kobiety z wykształceniem wyższym stanowią 44 proc. ogółu zatrudnionych, mężczyźni – 27 proc. Zgodnie z informacjami GUS kobiety dominują w sektorach: specjaliści, pracownicy biurowi, pracownicy usług i sprzedawcy, pracownicy wykonujący prace proste. Mężczyźni wiodą prym w grupach: przedstawiciele władz publicznych, wyżsi urzędnicy i kierownicy, technicy i inny personel, rolnicy, ogrodnicy, leśnicy i rybacy, robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy oraz operatorzy i monterzy maszyn i urządzeń.  Jednocześnie dynamicznie rośnie liczba kobiet zatrudnionych w motoryzacji i produkcji chemicznej.

– Globalne trendy pokazują, że kobiety mają coraz ważniejszą funkcję w procesie dynamicznych zmian. Dlatego zmienia się także ich świadomość – zaczynają przełamywać stereotypy i spełniać swoje ambicje na polu zawodowym, do tej pory odstawianym na drugi tor, ustępujący obowiązkom rodzinnym. Kreatywne i przedsiębiorcze biorą los we własne ręce, często decydując się na inicjowanie samodzielnych działań. Szukają możliwości w dziedzinach, w których do tej pory prym wiedli mężczyźni, co pozwala im realizować cele i osiągać porównywalny sukces – mówi Katarzyna Wierzbowska, prezes Fundacji Przedsiębiorczości Kobiet. – Dodatkowo Polki motywowane przykładem z zagranicy są przekonane, że mogą spełniać swoje marzenia o karierze zawodowej, korzystają z wielu programów, realizowanych m.in. przez Fundację Przedsiębiorczości Kobiet, które powstały w ostatnich latach, by wspierać ich pomysły na biznes – dodaje ekspert.

 

Kobiety potrafią wykazać bardziej osobiste nastawienie do współpracowników i samego projektu. Cenią długofalowe relacje, co w dobie zarządzania nowymi, bardziej roszczeniowymi generacjami może okazać się kluczem do sukcesu.

 

Precyzja i wielozadaniowość

Jakich cech oczekuje się od kobiet – szefów? Firmy szkoleniowo – doradcze prześcigają się w propozycjach dla bizneswoman. Z ofert coachingowych wyłania się obraz mistrzyni przedsiębiorczości. Po pierwsze musi mieć umiejętność zarządzania wrażeniem – to podstawa zawodowej autopromocji. Po drugie powinna znać własną wartość na rynku i mieć sprecyzowaną wizję siebie na tle konkurencji. Na wagę złota jest też realna ocena słabych i mocnych stron, myślenie strategiczne, racjonalne planowanie oraz motywowanie siebie i innych. Dodatkowym atutem będą cierpliwość i wzbudzanie zaufania. Pytanie tylko, czy tego wszystkiego można się nauczyć, czy może biznesową żyłkę trzeba mieć we krwi?

Większość pytanych przedsiębiorców – bez względu na płeć – przyznaje, że ceni w kobietach – współpracownikach zaangażowanie, sumienność, determinację, optymizm, entuzjazm przy realizacji nowych pomysłów i promowanie kooperacji. Dzięki doświadczeniu macierzyństwa są dobrze zorganizowane i obowiązkowe, potrafią szybko dostosować się do zmian i – co bardzo cenne – skupić na kilku czynnościach jednocześnie. To wielozadaniowość, elastyczność i łączenie ról doprowadza kobiety na szczyt.

– Jak pokazały wyniki raportu „Kobiety w męskich zawodach”, zrealizowanego na zlecenie Fundacji Przedsiębiorczości Kobiet, jedną z podstawowych cech kobiecego sposobu kierowania jest patrzenie na konkretne zadanie z szerokiej perspektywy, przez co zyskują one doskonały ogląd całej sytuacji firmy czy danego problemu. Mężczyźni natomiast skupiają się raczej na jednym, konkretnym aspekcie zadania – są tzw. zadaniowcami. Wśród cenionych cech kobiet ułatwiających prowadzenie biznesu znalazły się też zdolności organizacyjne, umiejętność rozładowywania sytuacji stresowych oraz zażegnywania konfliktów. Ponadto panie są mniej skłonne do ryzykowania, dzięki czemu podejmują bardziej przemyślane, odpowiedzialne decyzje. Prowadząc firmę, zawsze biorą pod uwagę ewentualne efekty uboczne i wpływ działalności na otoczenie – zauważa Katarzyna Wierzbowska.

Przedsiębiorcy zatrudniający kobiety w sektorze produkcyjnym przyznają, że cechuje je bardziej uporządkowany system pracy, większa precyzja, skrupulatność, zręczność i dociekliwość. Panie zdecydowanie lepiej sprawdzają się w czynnościach żmudnych i powtarzalnych. Wnoszą też większą kulturę do miejsca pracy, bo atmosfera nie jest im obojętna. Warto również podkreślić, że wyraźnie dominują w branżach wymagających wykazania się wysokim poziomem empatii – jednocześnie są to zawody, które w najbliższych dekadach na pewno nie zostaną zastąpione przez roboty, bo czynnik ludzki wygrywa.

 

Większość pytanych przedsiębiorców – bez względu na płeć – przyznaje, że ceni w kobietach – współpracownikach zaangażowanie, sumienność, determinację, optymizm, entuzjazm przy realizacji nowych pomysłów i promowanie kooperacji.

 

Komunikacja tajną bronią

Demokracja zamiast autorytaryzmu – tak w największym skrócie można określić kobiecy styl zarządzania. Liderki biznesu popełniają błąd, dążąc niekiedy do kopiowania strategii mężczyzn. Dysponują przecież narzędziami potrzebnymi do kierowania zespołem, a ich najmocniejszą stroną są umiejętności komunikacyjne. Transparentność relacji jest możliwa dzięki pełnemu zaangażowaniu w tworzenie kultury przynależności. Kobiety potrafią wykazać bardziej osobiste nastawienie do współpracowników i samego projektu. Cenią długofalowe relacje, co w dobie zarządzania nowymi, bardziej roszczeniowymi generacjami może okazać się kluczem do sukcesu. Zatrzymywanie talentów w czasach, w których to pracownicy coraz częściej rozdają karty, nie należy do łatwych zadań, dlatego warto postawić na wypracowanie w podwładnych poczucia więzi i odpowiedzialności za wspólny projekt.

Według amerykańskiej socjolingwistki Deborah Tannen kobiety opierają kontakty międzyludzkie na budowaniu wspólnoty poprzez szukanie podobieństw. Fundamentem sieci powiązań jest unikanie izolacji. Z komunikacyjnego punktu widzenia mężczyzna walczy o autonomię, a niepowodzenie traktuje najczęściej w kategoriach porażki. W porządku społecznym sytuuje się zwykle nad lub pod kimś. Finałem prowadzonych przez niego negocjacji ma być utrzymanie statusu i potwierdzenie własnych racji. Znakiem rozpoznawczym kobiet są zażyłość i partnerstwo, mężczyzn – umacnianie wizerunku w hierarchii. Liderki biznesu oddziałują słownie, a biznesmeni udowadniają i uzasadniają.

Zgodnie z badaniami Deborah Tannen, kobiety ukierunkowane są na minimalizowanie różnic, co pozytywnie wpływa na wydajność pracy zespołu. W większym stopniu niż mężczyźni są skłonne do udzielania pochwał i dzielenia się wiedzą. Wykazują się też większą wrażliwością na potrzeby pracowników. Komunikacja kobiet jest rodzajem gry „czy mnie lubisz i rozumiesz?”. Mężczyźni z kolei stawiają na rozgrywkę pod kryptonimem „czy mnie szanujesz?”. Kobiety – zdecydowanie częściej niż mężczyźni – przyznają się do niewiedzy i przepraszają. Chętniej wyrażają entuzjazm, podają więcej szczegółowych informacji i zadają więcej pytań. Używają więcej wyrażeń i zwrotów będących dowodem aprobaty i akceptacji. Co ciekawe, badania wykazały, że kiedy kobieta i mężczyzna wypowiada dokładnie taką samą liczbę zdań, odbiorcy są przekonani, że to kobieta mówi dłużej. Walka ze stereotypami to niekończąca się historia także w świecie biznesu.

Zdjęcie okładki Gazeta Finansowa 27 kwietnia – 10 maja 2018 r. Na zdjęciu Monika Adamczyk – Rokicka.

 

Bariery i stereotypy

Aby dostać się do biznesowej pierwszej ligi, kobiety muszą niejednokrotnie udowadniać, że mogą lepiej, więcej, sprawniej. Panuje przekonanie, ze do forsowania własnych projektów wciąż brakuje im stanowczości i determinacji. Według liderów zespołów w dużych przedsiębiorstwach znacznie rzadziej pytają o podwyżkę, a podczas walki o awans – o ile w ogóle dochodzi do niej z własnej inicjatywy – brakuje im pewności siebie. Większa emocjonalność i mniejsza skłonność do ryzyka mogą okazać się i ułatwieniem, i przekleństwem.

– Istnieją dwa typy barier, które kobiety pokonują na drodze do sukcesu. Przeszkody wewnętrzne przejawiają się w zadawaniu pytań: czy sobie poradzę?, czy rzeczywiście tego chcę?, co na to moje otoczenie, rodzina, przyjaciele?, jakie będą koszty? Osoby, które chcą wdrożyć biznesplan w życie, muszą przede wszystkim uwierzyć w to, że kariera i sukces to nic złego. Brzmi to trochę abstrakcyjnie, jednak moim zdaniem z podobnym przekonaniem boryka się wiele kobiet, które nie są pewne, czy mogą się odważyć na podobny krok – mówi Łukasz Pniewski, trener i coach. – Z drugiej strony dają o sobie znać bariery zewnętrzne: opinia rodziny, zazdrość, lekceważenie w środowisku (przekonanie, że mężczyzna zrobiłby to lepiej), istotna różnica w zarobkach pomiędzy mężczyznami a kobietami – dodaje ekspert.

Jak wynika z raportu firmy doradztwa personalnego Hays Poland „Kobiety na rynku pracy – ambicje i wyzwania”, tylko 44 proc. kobiet i aż 78 proc. mężczyzn uznało, że pracownicy o zbliżonych kwalifikacjach mają równe szanse na awans, niezależnie od płci. Brak wiary w podobne perspektywy może wyjaśniać, dlaczego kobiety zadeklarowały też niższe aspiracje niż mężczyźni. Podobnie wygląda poczucie sprawiedliwego wynagradzania. Otoczenie często nie ułatwia im ścieżki rozwoju. Wielu pracodawców powiela stereotyp o ich mniejszej dyspozycyjności i skuteczności. Nie można zapominać o tym, że mniej pewne siebie kobiety stawiają sobie zawodową poprzeczkę niżej niż mężczyźni. Finalnie coraz częściej dążenie do autonomii wygrywa jednak z obawami. Nie bez przyczyny rozrasta się sieć przedsiębiorczych kobiet w Polsce.

– Poczucie niezależności, podobnie jak mężczyznom, bardzo smakuje kobietom. Wizerunek zdecydowanej i ambitnej bizneswoman nie jest już abstrakcją w polskich realiach. Kobiety mogą i często skutecznie rywalizują z mężczyznami w biznesie. Ich firmy wygrywają przetargi, a marki przez nich kreowane zapadają w pamięć. Na płaszczyźnie przekonań wciąż jest wiele do zrobienia, jednak trzeba uczciwie przyznać, że przez ostatnie lata dużo się zmienia. Ambicja i energia naszych liderek przedsiębiorczości coraz dalej przesuwa granice – podkreśla Łukasz Pniewski.


 

Wywiad z Anną Flis – Bój się i rób swoje

Zawsze warto podążać za pasją, czy to pracując w korporacji, czy zakładając swój biznes. W każdym przypadku trzeba działać, realizować się, reagować, aby nie przepalać energii w miejscu, w którym nie chce się być.

 

Anna Flis

Co finalistka konkursu Bizneswoman Roku wyniosła z 17 lat pracy w międzynarodowej korporacji?

Przede wszystkim doświadczenie, które dziś w pełni wykorzystuję. Korporacja dała mi możliwość rozwoju, dostęp do najbardziej nowoczesnych rozwiązań i metod działania. Mogłam realizować duże projekty rozwojowe oraz technologiczne, projektować i usprawniać procesy, które miały wpływ na całą organizację. Ważne jest myślenie nad rozwiązaniami, a nie mnożenie problemów – tak zawsze pracowaliśmy i dziś w taki sam sposób współpracuję z moimi klientami. Korporacja to też ludzie, do których miałam zaufanie. Miejsce, w którym pracowałam było oparte na wartościach, nie takich napisanych na kartce papieru, ale prawdziwych, które żyły w każdym z nas. Pojawiła się jednak fuzja a wraz z nią inny pomysł na zarządzanie . To przecież prawo każdego przejmującego istniejący biznes. Tylko, że nie chciałam już być częścią tej historii. Wiedziałam, że jest to najlepszy czas na zmiany.

I to był punkt zwrotny w Pani zawodowym życiu?

Tak. Dałam znać, że jestem na rynku. Szybko zgłosiło się do mnie kilka firm. Jednak coś we mnie krzyczało, że muszę zbudować coś swojego albo czas na zmianę minie i nie wiem, kiedy pojawi się kolejny punkt zwrotny. Wtedy zadzwoniłam do mojej wieloletniej współpracowniczki Jowity Spychalskiej i po spotkaniu zapadła decyzja o powołaniu spółki. Sam pomysł na firmę oferującą biznesowe programy rozwojowe Training Designers zrodził się dzięki pasji, znajomości rynku oraz doświadczeniu dyrektora zarządzającego. Uważam, że w życiu trzeba mieć dwa filary. Jednym jest praca np. w korporacji na etacie, drugim – praca na własny rachunek. Oba podejścia są wartościowe.

Czy była Pani przekonana, że oferta dotrze do odbiorców już na starcie?

Nasze początki były bardzo ciekawe. Od razu miałyśmy zlecenie. To był duży projekt. Po jego zakończeniu czekałyśmy na kolejne zamówienia. Dużym wyzwaniem była moja cierpliwość. Wszystko szło zbyt wolno (według mnie oczywiście). Moi bliscy i inni przedsiębiorcy powiedzieliby, że niektórzy pracują na to kilka lat, a i tak nie doszliby do miejsca, w którym dziś jesteśmy. Ani przez moment nie żałowałam zmiany. Czasami znajomi pytają mnie: Ania, ale co jest inaczej? Wtedy odpowiadam: pracuję ze swoim stresem, nie z czyimś.

Steruje Pani swoim stresem i czasem – to duży atut. A czy płeć zawsze była atutem w biznesowej rzeczywistości?

Nie spotkałam się z opinią, że kobieta – przedsiębiorca się nie sprawdzi. Może to dlatego, że nie otaczam się ludźmi, którzy mi źle życzą. Tych, którzy w jakiś sposób próbowali zniechęcić mnie do działania, dawno już nie ma w moim otoczeniu. Robię swoje i na tym skupiam swoją energię.

Klientom wskazuje Pani drogę zawodową. Co można doradzić kobietom, które chcą wnieść coś nowego na rynek, ale boją się rozwinąć skrzydła?

Zawsze warto podążać za pasją, czy to pracując w korporacji, czy zakładając swój biznes. W każdym przypadku trzeba działać, realizować się, reagować, aby nie przepalać energii w miejscu, w którym nie chce się być. Bezcenna jest pomoc kogoś z zewnątrz, kto z dystansu spojrzy na nasze plany i dotychczasowe działanie. Nie można być ekspertem od wszystkiego i bazować wyłącznie na swoich umiejętnościach. Na wstępnym etapie warto zwrócić się do doświadczonej firmy, takiej jak Training Designers, która ułatwi zrobienie pierwszych kroków w świecie biznesu, przeprowadzi szkolenia oraz pomoże w opracowaniu budżetu i całej strategii.

 

Wpis jest przedrukiem części artykułu Anny Czyżewskiej, który ukazał się w wydaniu tygodnika Gazeta Finansowa Nr 16-17, 27 kwietnia – 10 maja 2018 r., nr indeksu 34625X.