MARZENIA NA FALI – Bolek Tarnacki pisze o tym, co robi na Teneryfie, dla której porzucił korporację w Polsce.


MARZENIA NA FALI…

Właściwie ta podróż zaczęła się dawno temu na innej wyspie, daleko na Oceanie Indyjskim. Do dziś z tamtego miejsca pozostają mi jedynie zdjęcia, dziwne miejsce urodzenia w paszporcie, opowieści rodziców o dzieciństwie oraz wspomnienia o tym,  gdy na 25 urodziny postanowiłem odwiedzić mały, wyspiarski kraj jakim są Seszele…

Wyspa! Wyspa jest lądem doskonałym, pełnym, zamkniętym, zewsząd woda, wiatr, fale, wyzwania. Wyzwania, które zawsze były dla mnie najważniejsze. Próbowanie czegoś nowego, ryzyko skoku na głęboką wodę, poznanie siebie w momentach kryzysowych. Będąc nastolatkiem, ścigającym się na desce windsurfingowej, nigdy nie myślałem, że w swoim życiorysie będę miał prawie 9- letnią kartę pod tytułem praca w korporacji. Nigdy później, będąc w korporacji, nie sądziłem, że kolejnym rozdziałem, w przygodzie zwanej życiem, będzie podróż na wyspę z aktywnym wulkanem, gdzie zdecydujemy się stworzyć swój dom i połączyć pasję z pracą.



„Ale jak to ?” – było najczęściej słyszaną frazą, gdy po kilku tygodniach rozmów między mną i Karoliną postanowiliśmy, że naszym domem będzie Teneryfa. Drugim pytaniem ze strony rodziny i znajomych było „ale z dzieckiem ?” Tak, na dodatek z psem i kotem!:-)

Tak jak przy dobrym projekcie, określiliśmy sobie cel, czas, narzędzia niezbędne do osiągnięcia zamierzonego marzenia oraz budżet. Ale nie jest to bynajmniej historia z cyklu „rzucili korporację we wtorek, w środę kupili busa, a w piątek wyjechali w świat”. O to, to nie. Nie po tylu latach w korporacji. Poza tym inaczej to wygląda, gdy decydujesz się na taki krok sam lub we dwoje, a jeszcze inaczej, gdy dziecko przygląda się, jak te wszystkie przygotowania do wyjazdu idą pełną parą i niewiele może powiedzieć, bo jeszcze nie mówi:-).

Rok, dokładnie tyle trwały przygotowania do wyjazdu. Dziś, patrząc z perspektywy czasu, śmieję się, bo myślałem, że wszystko przygotowałem od A do Z. Ale tak jak w każdym projekcie, człowiek nie uniknie sytuacji niespodziewanych.



Marzeniem przez ostatnie 10 lat, od kiedy skończyłem ścigać się na desce windsurfingowej, było połączenie pasji, jaką jest morze, ocean i wszystko, co pływa. Stąd pomysł, aby na Teneryfie postawić na usługi związane z wynajmem sprzętu wodnego, ale szytym na miarę. Nigdy nie interesowało mnie masowe i bezimienne prowadzenie takiej działalności, gdzie moi Klienci nie są kompanami w tej podróży. Mobilna wypożyczalnia sprzętu wodnego, by móc dotrzeć tam, gdzie przy stacjonarnym prowadzeniu działalności nie było by możliwe, to było najważniejsze założenie przy opracowywaniu całego przedsięwzięcia.

Obecnie nasz dzielny surfbus dysponuje pierwszymi na Wyspach Kanaryjskich deskami surfingowymi z napędem elektrycznym (jetboards), kajakami oraz deskami typu SUP (deska z wiosłem). Różnorodność wyspy pozwala na stworzenie niezapomnianych i unikalnych wyjazdów z aktywnościami wodnymi. Teneryfa nadaje się do tego typu aktywnej turystyki idealnie i zagwarantować mogę, że 7 dni urlopu na pewno nie wystarczy :-).

Pragnąc Was zachęcić do odwiedzin naszego miejsca, zapraszam do obejrzenia możliwości zabawy i wypoczynku z Canary Jet Boards:-):

 

 


 

 

 

 

 

AUTOR: BOLEK TARNACKI

Bolek Tarnacki – właściciel mobilnej wypożyczalni sprzętu wodnego na Teneryfie Canary Jet Boards, żeglarz, były zawodnik Sopockiego Klubu Żeglarskiego, instruktor windsurfingu. Przez 5 lat prowadzący szkołę windsurfingu w Sopocie. Absolwent Uniwersytetu Gdańskiego i Wyższej Szkoły Zarządzania w Gdańsku, w przeszłości pracujący dla firm Ergo Hestia oraz GE Money Bank (Bank BPH). Dumny tata pełnego energii 2-letniego surfera :-).


Chcesz skontaktować się z Bolkiem? Wszystkie dane poniżej!