Postawiłam życie na głowie! Aleksandra Xalendra Czerwińska o swojej pasji.


 

POSTAWIŁAM ŻYCIE NA GŁOWIE

Gdyby ktoś, kiedyś powiedział mi: będziesz współtworzyła sesje zdjęciowe, będziesz stylizować dziewczyny do ślubu, będziesz czesała znane osoby …  umarłabym ze śmiechu 😊.

Ja, której rodzice od momentu rozpoczęcia nauki w szkole powtarzali: „ucz się matematyki i fizyki”. Ja, która obroniła magisterkę z Ekonomiki Przedsiębiorstw na Gdańskim Uniwersytecie, która ukończyła biznesowe studia podyplomowe na Katowickim Uniwersytecie w wykładowym języku angielskim…

Historia mojego rozwoju zawodowego jest przewrotna. Właściwie, to do pewnego momentu była jednowymiarowa, ukierunkowana na  pracę w dużej firmie, najlepiej korporacji na stanowiskach powiązanych ze zdobytym wykształceniem.

Jeszcze w czasie studiów praca w kancelarii podatkowej, później jako zarządzająca przy organizacjach imprez, aż wreszcie wymarzona korporacja. Gdy zadzwonił telefon od headhuntera tak bardzo się ucieszyłam i jednocześnie stres był tak wielki, że zapomniałam jak rozmawiać w języku angielskim😊. Ostatkiem sił poprosiłam o jeszcze jedną szansę. Tym razem poszłam jak burza. Przeszłam rozmowę telefoniczną, testy psychologiczne, rozmowy najpierw z bezpośrednią przełożoną, później dyrektorem.

DOSTAŁAM PRACĘ!

W wymarzonej firmie wytrzymałam całe 10 miesięcy – ha ha ha!!!. Ze strachu, żeby moja szefowa nie odmówiła podpisania wypowiedzenia, wręczając pismo trzymałam w ręku długopis, który od razu dałam do podpisania dokumentu.

Byłam wolna. Decyzja była spontaniczna, jednak gdzieś tam głęboko moja podświadomość podpowiadała mi, że to nie jest moje życie.

Po odejściu z „korpo” wróciłam do domu, usiadłam na kanapie i pomyślałam: „będę czesała laski do ślubu”. Nie pamiętam strachu, ale ogromną wewnętrzną motywację. Napisałam biznesplan, dostałam dofinansowanie i otworzyłam swoją, małą firmę. Początkowo zakładałam, że będę zajmowała się nie tylko czesaniem panien młodych, ale również dekoracjami i wynajmem fontann czekoladowych.

Jednak największą radość sprawiało mi czesanie. W końcu mogłam pracować wyobraźnią. Rewelacyjnie odnajdowałam się działając pod presją czasu. Pokończyłam kursy i szkolenia. Uczyłam się i ćwiczyłam, ćwiczyłam i pochłaniałam wszystko co było związane z fryzurami i tworzeniem ich. Powoli, powolutku dostawałam przeróżne propozycje pracy przy sesjach zdjęciowych, pokazach mody i przybywało mi panien młodych chętnych na fryzurę. Poznawałam specyfikę nowego dla mnie świata. W końcu po rozmowie z Mężem zdecydowałam, że stawiam wszystko na jedną kartę.  Porzuciłam dekoracje, fontanny. Poważnie zajęłam się czesaniem … Miewałam różne trudności i niekiedy upadki, ale nigdy się nie poddałam. Poznawałam mnóstwo przecudownych ludzi, którzy tak jak ja pracowali wyobraźnią, tworzyli … Krok po kroku czesałam coraz więcej, aż moje Klientki wymogły na mnie otwarcie własnego Atelier.

Pewnego razu do Atelier trafiła moja Koleżanka ze szkoły podstawowej. Nie mogłam ukryć uśmiechu gdy usłyszałam: „Ola Ty jesteś fryzjerką? Przecież tak dobrze się uczyłaś” – westchnęła. Słysząc te słowa po prostu się roześmiałam.

Dziś patrzę na życie zdecydowanie inaczej. Moja filozofia życiowa opiera się na tym żeby robić to co daje Ci szczęście, co Cię uskrzydla. Staram się w tym duchu żyć i z tym przesłaniem wychowywać Syna. Przede wszystkim nie mówię mu czego ma się uczyć. Jestem pewna, że sam to odkryje 😊


AUTORKA: ALEKSANDRA XALENDRA CZERWIŃSKA

Kobieta petarda!